Nazywam się Mariusz Traczyk i od kilkunastu lat pracuję w wykończeniówce. Tynkarzem nie zostałem z planu, raczej z przypadku, ale to właśnie ta robota wciągnęła mnie najbardziej. Zaczynałem od malowania klatek schodowych w łódzkich blokach, dziś zajmuję się głównie tynkami maszynowymi, a gdy trzeba, wchodzę też na rusztowania przy elewacjach. Lubię patrzeć, jak surowy budynek krok po kroku zaczyna wyglądać tak, jak ma wyglądać.
Od malarki do maszyny
Do tynkowania trafiłem na początku dwutysięcznych. Brygada malarska, w której wtedy pracowałem, dostała zlecenie na maszynowe tynkowanie kilku domów pod Pabianicami. Ktoś musiał stanąć przy agregacie, padło na mnie. Zostałem i już od tej maszyny nie odszedłem.
Najwięcej nauczyłem się od starych tynkarzy, którzy pamiętali jeszcze robotę kielnią i pacą. Maszyna przyspiesza pracę, ale wyczucia nie zastąpi. Łazienka tynkuje się inaczej niż salon, a nieogrzewany garaż jeszcze inaczej. Tej wiedzy nie ma w katalogach producentów.
Tę stronę prowadzę po to, żeby zebrać w jednym miejscu rzeczy, które przez lata wypisywałem na grupach branżowych albo tłumaczyłem inwestorom na placu. Piszę o tynkach, wykończeniówce, ekologii w budownictwie i tematach około domu. Czasem pomagam też bezpośrednio, doradzając inwestorom przy planowaniu prac. Bez ściemy, tak jak to widzę po latach roboty.
Jak mogę pomóc przy Twojej budowie?
Poza prowadzeniem bloga doradzam też inwestorom bezpośrednio, przy doborze tynków, ocenie kosztorysu czy ustaleniu kolejności prac. Jeśli przyda Ci się druga opinia kogoś z doświadczeniem na budowie, napisz do mnie!